Przewodnik po alimentach: czego nie robić w sądzie?
Sprawy o alimenty należą do jednych z najtrudniejszych w prawie rodzinnym – nie ze względu na stopień skomplikowania przepisów, ale z powodu ogromnych emocji, jakie im towarzyszą. To właśnie pod wpływem stresu rodzice najczęściej popełniają błędy, które negatywnie wpływają na wynik procesu.
Ustalenie wysokości alimentów na dziecko to jeden z najbardziej emocjonujących momentów podczas rozstania rodziców. Choć każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, w sądzie łatwo popełnić błędy pod wpływem stresu. Mogą one kosztować wiele miesięcy nerwów oraz skutkować niekorzystnym rozstrzygnięciem.
Oto szczegółowa lista najczęstszych błędów, które spotykamy w sprawach alimentacyjnych, oraz praktyczne wskazówki, jak ich uniknąć.
1. Brak dokładnego spisu kosztów, czyli branie kwot „z głowy”.
Sąd nie uwierzy na słowo, że utrzymanie nastolatka kosztuje dokładnie 4500 zł miesięcznie, a przedszkolaka 3500 zł. Najczęstszym błędem jest podawanie kwot szacunkowych, zaokrąglonych lub wziętych „z sufitu”. Jeśli sędzia lub adwokat drugiej strony zacznie pytać o szczegóły, a Ty nie będziesz wiedzieć, skąd wzięła się dana kwota, Twoja wiarygodność spadnie.
Jak zrobić to dobrze: przed przygotowaniem pisma inicjującego postępowanie stwórz szczegółowy kosztorys. Podziel go na kategorie: wyżywienie, odzież, edukacja, zdrowie, rozrywka oraz koszty mieszkaniowe. Pamiętaj, że opłaty za czynsz, prąd czy gaz dzieli się przez liczbę domowników – jeśli mieszkasz tylko z dzieckiem, połowa tych opłat to koszt utrzymania dziecka.
2. Błędne wliczanie wakacji do stałych alimentów.
Częstym błędem jest próba wrzucenia kosztów drogich, letnich zagranicznych wczasów czy zimowych obozów narciarskich do comiesięcznej raty alimentów. Polskie sądy stoją zazwyczaj na jednolitym stanowisku: prywatne wyjazdy wakacyjne rodzice pokrywają we własnym zakresie.
Jak to działa w praktyce: rodzic, który zabiera dziecko na urlop, płaci za ten wyjazd sam. Nie może z tego tytułu żądać podwyższenia regularnych alimentów. Działa to też w drugą stronę – rodzic płacący alimenty nie może samowolnie obniżyć wpłaty za miesiąc, w którym dziecko spędziło z nim np. dwa tygodnie na wczasach. Koszty wyjazdów zorganizowanych (np. szkolne zielone szkoły czy kolonie) to koszty dodatkowe, którymi rodzice powinni dzielić się osobno.
3. Brak dowodów i dokumentów - zasada „paragonu”.
Zasada w sądzie jest prosta: to, co twierdzisz w pozwie lub odpowiedzi na pozew, musisz udowodnić. Samo wpisanie wydatków do tabelki nie wystarczy, jeśli druga strona je zakwestionuje. Ponadto wielu rodziców popełnia błąd, przynosząc do sądu reklamówki pełne zwykłych paragonów ze sklepu spożywczego czy odzieżowego. Dla sądu paragon nie jest dowodem, ponieważ nie wynika z niego, kto i dla kogo zrobił te zakupy.
Jak zrobić to dobrze: zbieraj faktury. Dokumentuj w ten sposób zakup droższych ubrań, podręczników, wizyty u lekarzy specjalistów czy zakup leków. Zachowaj też potwierdzenia przelewów za czesne, komitet rodzicielski, basen czy inne zajęcia dodatkowe.
4. Ukrywanie własnych dochodów lub możliwości zarobkowych.
To błąd popełniany nagminnie przez osoby, które mają płacić alimenty. Sąd ocenia sytuację finansową nie tylko przez pryzmat tego, ile zarabiasz w tym momencie, ale ile mógłbyś zarabiać, biorąc pod uwagę swoje wykształcenie, stan zdrowia i doświadczenie zawodowe (są to tzw. możliwości zarobkowe).
Dlaczego to nie działa: celowe zwalnianie się z dobrze płatnej pracy, przechodzenie na część etatu lub praca w „szarej strefie”, aby wykazać oficjalne minimalne wynagrodzenie, to bardzo zły pomysł. Sędziowie doskonale znają te mechanizmy. Korzystają z oficjalnych statystyk rynku pracy i jeśli z danych wynika, że jako doświadczony programista, budowlaniec czy kierowca możesz zarobić znacznie więcej, sąd wyliczy alimenty od tej wyższej, hipotetycznej kwoty.
5. Zapominanie o zabezpieczeniu alimentów na czas procesu.
Procesy sądowe w sprawach rodzinnych potrafią trwać bardzo długo. Jeśli rodzic, z którym mieszka dziecko, nie złoży odpowiedniego wniosku na samym początku, przez cały czas trwania postępowania może zostać bez żadnego wsparcia finansowego od drugiego rodzica.
Jak zrobić to dobrze: w pozwie o alimenty należy zawsze zawrzeć wniosek o tzw. zabezpieczenie powództwa na czas trwania procesu. Sąd rozpatruje taki wniosek dość szybko, często na posiedzeniu niejawnym (bez udziału stron). Dzięki temu już po kilku tygodniach uzyskasz postanowienie zobowiązujące drugiego rodzica do płacenia określonej kwoty tymczasowo, aż do momentu wydania ostatecznego wyroku.
6. Emocje zamiast twardych argumentów.
Sprawy rodzinne wiążą się z ogromnym stresem, ale traktowanie sali sądowej jako miejsca do wzajemnych rozliczeń, wypominania zdrad czy „odgrywania się” na byłym partnerze to prosta droga do przegranej. Próby oczerniania drugiej strony bez związku z tematem finansów jedynie przedłużają proces i irytują sąd.
Pamiętaj: sędziego interesują wyłącznie dwie rzeczy: usprawiedliwione potrzeby dziecka oraz możliwości zarobkowe rodziców. Skup się na liczbach, faktach i dobru dziecka, a emocje i osobiste urazy zostaw za drzwiami sali rozpraw.
Podsumowanie
Sprawa o alimenty wymaga chłodnej głowy, skrupulatności i odpowiedniego przygotowania materiału dowodowego. Uniknięcie powyższych błędów pozwala skrócić czas trwania procesu, zmniejszyć poziom stresu i – co najważniejsze – skutecznie zabezpieczyć przyszłość finansową Twojego dziecka. Jeśli nie wiesz, jak prawidłowo obliczyć koszty, jakie dokumenty zgromadzić lub jak sformułować wnioski w pozwie, warto skonsultować się z adwokatem, który pomoże Ci przejść przez całą procedurę krok po kroku.